Jak sprytnie zarabiać produkcji gier i wygrać z CD PROJEKT? Nietypowy model biznesowy PlayWay.


Witajcie!
Wyobraźcie sobie, że macie jesteście starym dziadem, a chcecie
zarobić dobre siano na grze dla młodych. Problem jest taki, że nie macie pomysłu na grę, a jedyne, co was łączy z młodością to 20 lat młodsza żona. Co zatem zrobić?

Wystarczy schować się do szafy z żoną, wynająć statystów, pompować rynek marketingowym sosem i zgarniać kasę na nieistniejącej grze.

A jak gra będzie słaba i się nie sprzeda? Gdzie pieniądze są za las?

To… mało ważne.
Jak nie ta to inna, mamy 100 kolejnych na jej miejsce.  Model, o którym będzie dzisiaj wcale nie zmusza nas do produkcji gier, wystarczy je zapowiadać i siano leci.



Dlaczego o tym dzisiaj?

Za miesiąc premiera mojej gry planszowej.
Ale luzik, nie będzie tutaj żebrania o wsparcie gry w zbiórce, bo żadnej zbiórki nie ma.

Swoją grę wypuszczam z własnych środków i rynek mnie zweryfikuje jak paróweczki Korwina. Zaplusujcie pierwszy komentarz, a zawołam was na premierę.

Wróćmy jednak do modelu, na jaki trafiłem szukając informacji o polskim gamedevie. Okazuje się, że wcale tu nie króluje CD PROJEKT. Niejakie PlayWay w drugim kwartale 2020… miało dwa razy większe zyski niż CD PROJEKT, które jak wiemy w 2077 roku ma premierę Cyberpunka.

https://businessinsider.com.pl/wyniki-playway-w-ii-kwartale-dwa-razy-wyzsze-niz-cd-projekt/csbqsjm

PlayWay możecie kojarzyć z mało skomplikowanych gier jak Druk Dealer Symulator i robiąc te proste gierki kosi rynek do gołej ziemi, odbierając smak życia mniejszym firmom w branży i doprowadzając je do kociokwiku. Ale jak to? A dlaczego? No tu robi się ciekawiej.

Obiecanki, sasanki

W dużym uproszczeniu to działa tak: firma wystawia ogłoszenia na portalach dla programistów/grafików. Szukają osób, które niskim kosztem zrobią zapowiedź hipotetycznej gry. Osoby, których szukają wcale nie muszą mieć żadnego doświadczenia w robieniu gier, wystarczy, że znają się na montażu.

Poniżej jedno z takich ogłoszeń zaczerpnięte z RockPlay. Gorąco polecam cały materiał Rocka, był inspiracją do tego artykułu. Fragment o ogłoszeniu 20:29

„PlayWay S.A chce nawiązać współpracę z deweloperami, zespołami deweloperskimi lub po prostu zespołami pre produkcyjnymi na stworzenie projektów na bazie wspólnych pomysłów.

Realny budżet to 100k. Z tego musi powstać 4-5 pre produkcji w celu postawienia stron na Steam (screeny, gify, opis). Mogą powstawać na silnikach gamingowych albo programach 3d. W dalszej perspektywie oferujemy rozpoczęcie pełnej gry na bazie udanych(słowo klucz) pre produkcji. Pełna produkcja musi być oparta o unity albo UE4. Oferujemy wsparcie merytoryczne finansowe prawne. Pomagamy w zakładaniu spółek i znalezieniu większych inwestorów.”

I to w sumie wszystko.

Podmioty takie jak PlayWay na całym świecie skupują zapowiedzi gier i wrzucają je na steam ogłaszając, jako swoje, a potem dzieje się magia.

Ej ziomuś, coś mi tu śmierdzi, jak niby zrobić demo gry, której nie ma?

Nic prostszego, za kilkadziesiąt dolarów możecie kupić gotowe silniki, mapki, assety, postacie, które potem można dość łatwo poukładać z klocków nawet bez większej znajomości kodowania. Zostaje tylko kwestia montażu, by to dobrze wyglądało na trailerze i mamy gotowy produkt. Produkt, który mimo że nie istnieje, trafia do sklepu na STEAM.

Studio wrzuca gotowca na steam i rusza z kampanią reklamową.

Jeśli wokół zapowiedzi zbuduje się odpowiednio duża społeczność w postaci „wish list”, spółka rozważa produkcję tej gry i szuka zespołu. Jeśli gra nie zdobędzie fejmu po prostu ginie w odmętach historii, bo ci idioci nawet tego nie sprawdzają.

Remember, no preorders, mówi to panu coś, Panie Ferdku?

Gdy jedni kręcą lody na zapowiedziach, innych tworzących gry tradycyjnie tyłek uwiera. Cytując Rycha, ludzi z gamedevu tak ich to boli, że Play Way spółka, ma prawo uczciwie zarobić.

Dużo osób krytykuje PlayWay, że to, co robią jest nie fair. Gdy inni robią grę w dwa, trzy lata by była dobra, to Playway za te same pieniądze zamawia kilka kilkanaście zapowiedzi i sprawdza, co jest cacy, a co jest be niskim kosztem.

Oburzenie w gamedev urosło do tego stopnia, że jakiś czas temu, ktoś na twitterze głośno zawołał Pana Michała z PlayWay, aby ten zaprzeczył tym pomówieniom.

Czy pan Michał to zrobił? Jak myślicie?

Pan Michał odpowiedział, że w sumie co z tego, że zapowiadają gry, które się potem nie pojawiają? Nie rozumie komu to przeszkadza i dlaczego by miało? Jego zdaniem wszyscy tak robią.

https://www.youtube.com/watch?v=rP6YGXtDtIo 23:23

Dziwnym trafem ta dyskusja została z Twittera usunięta, ale w omawianym linku nadal są z niego screeny. Możemy to różnie oceniać, ale ten model na świecie powiela wiele firm. Tysiące takich gier wisi na steamie nigdy i nigdy na rynku się nie pojawi, a PlayWay nie robi nic czego wcześniej nie było.

Typie, a gdzie tu te wielkie pieniądze, jak na tym niby zarabiać?

A no tak, że omawiana firma to po spółka giełdowa, która wzrostem ceny akcji optymistycznie reaguje na zapowiedzi produktów. Pamiętacie jak akcje CD PROJEKT wystrzeliły przy pierwszej zapowiedzi Cyberpunka? Dokładnie tak samo działa to w innych spółkach opartych na nowoczesnych technologiach, do których należy również robienie gier.

Inwestorów giełdowych bardziej interesują zapowiedzi produktów niż ich faktyczna premiera, a potem już nikt nie sprawdza czy dana gra wychodzi czy nie. To dlatego dla firm produkujących gry ważne są imprezy branżowe, pokazy, bo wtedy buduje się kapitał od inwestorów.

Sama premiera gry rzadko kiedy wpływa na cenę akcji studia, do którego należy. Premiera często jest po jest po to by zwrócić koszty produkcji, które są astronomiczne, podobnie jak problemy, obsuwy, deadliny tak typowe dla wieloosobowych projektów.

Produkcja gier jest niesamowicie kłopotliwa i PlayWay rozumiejąc ten trudny rynek, wybrało model odwrotny. Zamiast robić gry, testować je, wydawać i promować, oni najpierw promują spekulacje, a potem te lepiej przyjęte produkują najczęściej zlecając to gdzie indziej.

Do tego dochodzi bardzo prosta matematyka

Załóżmy, że macie 150 tysięcy na inwestowanie w gamedev.

Wg ludzi z branży, za taką kasę możecie zrobić jeden prototyp dobrej gry albo kupić się trailery/prezentacje nieistniejących 6-7 gier. Co wybieracie?

Bezpieczniej wychodzi zdywersyfikować zasoby, wrzucić kilka kilkanaście zapowiedzi na steam i zbierać reakcje niż wierzyć, że ta jedna gra, którą robicie odniesie sukces

Jak wokół zapowiedzi zbierze się dużo ludzi to produkujecie grę za własne pieniądze, albo szukacie inwestora pokazując mu wasz zapowiedziany produkt, wokół którego są ludzie, czyli pieniądze. Ryzyko straty całego kapitału jest mniejsze niż w normalnej produkcji.

Czy to etyczne czy nie, niech każdy sobie odpowie. Z mojej perspektywy jest na pewno ciekawe jak cała branża growa, której ciekawostki raz na jakiś czas będę wam przedstawiać.

Na dzisiaj to jednak wszystko i mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.

Dobrej niedzieli!