Jak stworzyć dobrą organizację sztuk walki? Przegląd rynku w Polsce

Jak zbudować nową organizację sztuk walki? Przegląd nowych polskich marek.


Zawsze, gdy na rynku polskich sportów walki pojawia się nowa organizacja zaczyna się od litanii.

Że się nie przyjmie, że już wszystkie stołki obstawione, że za duża konkurencja, by zdobyć rynek i w ogóle nowa organizacja nie ma sensu. Mimo to śmiałków nie brakuje i pasjonaci co jakiś czas serwują nam nowe organizacje. Potem następuje weryfikacja, którą rzeczywiście, mało kto przechodzi. Problem polega na tym, że nowe twory padają nie przez konkurencję, ale przez błędy sportowe, organizacyjne, wizerunkowe. O tym właśnie dziś w kontekście nowych organizacji na naszym podwórku.

ROK 2020 – NOWE PORZĄDKI
Zacznijmy od tego, że my jako kibice od nowych organizacji nie oczekujemy poziomu UFC. Dajemy kredyt zaufania, w zamian oczekujemy emocji, odrobiny szacunku i zaangażowania organizatorów. O tym, że na rynku sportów walki jest nadal o co walczyć najlepiej świadczy fakt, że nawet KSW szuka nowych kibiców i zmniejsza ceny za PPV, by trafić do tych, którzy wcześniej ich nie oglądali.

Moda na sporty walki nad Wisłą rośnie z roku na rok. Co ciekawe, najbardziej medialne organizacje takie jak KSW czy FEN mają umowy z Polsatem, natomiast zwykle nierentowne gale bokserskie ciągnie na swojej antenie zasilana z budżetu Telewizja Publiczna. Przypadek? Nie sądzę. Dzisiaj jednak nie o boksie.

Kilka miesięcy temu Mateusz Borek ogłosił, że odchodzi z Polsatu z powodu ultimatum jakie dostał od prezesa stacji. 20 lat przygody w Polsacie skończyło się przez… pasję. Pasję do internetowych projektów jak Kanał Sportowy, która to delikatnie mówiąc nie podobała się władzom Polsatu. Borek otrzymał ultimatum, albo komentowanie Ligi Mistrzów na antenie Polsatu albo Internet. Borek wybrał to drugie, chociaż zapłacił za to wysoką cenę, bo pokłosiem odejścia od Polsatu był również jego koniec współpracy z KSW, z którą to organizacją był prawie od jej samego początku.

Na tych gruzach, gdzieś z boku, powstała nowa organizacja, w której Borek obok Mariusza Grabowskiego jest kluczową osobą. Wszystko w zaledwie kilka miesięcy po odejściu od Polsatu. Borek odchodząc z Polsatu związał się z TVP gdzie będzie organizował gale boksu, jednak chciał rozpocząć również nowy rozdział w życia by zastąpić w sercu pustkę po KSW. I tak razem Mariuszem Grabowskim – szefem Tymexu – stworzył GROMDĘ, bijatykę w starym stylu.

Dziwny rok 2020 przyniósł nie tylko niższe ceny PPV, ale również nowe organizacje. Posucha w sportach walki z powodu pandemii, odwołane gale KSW i UFC sprawiły, że kibice byli spragnieni emocji i pojawiła się nisza, która nowe twory chciały zapełnić. W takich okolicznościach otrzymaliśmy w krótkim odstępie czasu trzy gale WOTORE II, GROMDA I i KRWAWY SPORT I.

BALONIK PĘKA

Pierwsze debiutowało WOTORE, bo już w styczniu 2020, ale tamta formuła wymagała dużych zmian w zasadach. Galę nadającą się do oglądania czyli WOTORE II zrobili dopiero na wiosnę 2020 i ta edycja była już dużo bardziej dynamiczna, miejscami nawet ciekawa. Potem swoją pierwszą galę zorganizowała GROMDA, która wypadła najlepiej z trójki, o czym będzie dalej. Ostatnim tworem z panteonu nowych organizacji był event organizowany przez KRWAWY SPORT i ten wypadł na tle pozostałych dramatycznie słabo.

Ja kupiłem PPV na KW i nie spodziewałem się wiele, bo ich komunikacja marketingowa dawała mi jasne sygnały jakiego poziomu będzie to wydarzenie. Nie mam z tym problemu, jednak inni kibice mojej wyrozumiałości nie podzielali, bo po gali wylali na właścicieli KRWAWEGO SPORTU masę pomyj. Czego zabrakło? Marketing nie istniał, komunikacja z mediami, była najwyżej dostateczna, a sama jakoś transmisji hmm…. delikatnie mówiąc pozostawiała wiele do życzenia.

Rozgoryczenie rynku po tej gali wynikało po pierwsze z tego, że ludzie obejrzeli WOTORE, potem GROMDĘ i od kolejnej gali PPV kolejnego organizatora czyli KRWAWEGO SPORTU oczekiwali przynajmniej zbliżonego poziomu. Mi się ta gala podobała, jednak odstawała na każdym polu nowej konkurencji. W artykułach przed i po walce pisałem o potencjale i wnioskach, które mogą wyciągnąć. Czy wyciągnęli? Niech każdy sam sobie odpowie, jeśli obejrzy ich kolejną galę 12 września. Ja mimo wszystko kupię.

W porównaniu do KRWAWEGO SPORTU czy WOTORE to plastikowa GROMDA z Edwardem „Jokerem” Durdą była paradoksalnie produktem kompletnym, dała wysoki ładunek emocjonalny i organizację na poziomie. Mimo, że trailer zapowiadający galę GROMDY został wyśmiany jako żenujący, tandetny, płytki to sama gala oczekiwania spełniła. Brutalne nokauty i cepeliada rodem z ulicy plus klimacik reklamowany przez znanych i lubianych polskich dziennikarzy jak Borek był tym, czego od nowej organizacji w sportach walki oczekiwali kibice. GROMDA wygrała wtedy wśród młodych marek wyrywając kawałek tortu dla siebie, a dzisiejsza gala GROMDA II ten status potwierdzi.

Dlaczego?

Patrząc z perspektywy, sukces GROMDY na tle konkurencji wynikał nie tylko z samej gali, słabości konkurencji, ale też z tego, co organizatorzy GROMDY masę roboty robili na długo przed galą. GROMDA jako jedyny z trzech nowych podmiotów od miesięcy regularnie zapowiadała swój produkt i komunikowała się rynkiem skutecznie i konkretnie, chociaż ten wcale tak przychylny nie był. Jak przypomnimy sobie początki GROMDY to wiele mediów wypowiadało się o GROMDZIE ostrożnie, opisując takie walki jako niebezpieczne dla zdrowia. Mimo to El Borek i jego świta nie chowali głowy w piasek i konsekwentnie tłumaczyli zasady, oswajali opinię publiczną i niedzielnego kibica z walką na gołe pięści. Ostatecznie zrobili to na tyle dobrze, że na rynku się przyjęli i po pierwszej gali media o ich wydarzeniu pisały głównie pozytywnie.  Oglądając wczoraj face 2 face do drugiej gali GRODA widziałem też wyciągnięcie wniosków w sferze wizerunkowej czyli odejście od kiczu i budowanie GROMDY jako ekskluzywnej gali dla gentlemanów.

ANONIMOWE GALE ANONIMOWYCH LUDZI

Wiecie, czego jeszcze brakuje w KRWAWYM SPORCIE i WOTORE oraz innych organizacjach, które chcą powstać? Prawdziwych front menów. Federacja sportów walki jest jak zespół rockowy, chcemy wiedzieć kto jest jego liderem, chcemy mieć barwne postacie, które można utożsamiać z wydarzeniem.

Chcemy organizatorów lubić lub… nienawidzić.

Wyobrażacie sobie UFC bez Dany czy KSW bez Lewandowskiego? Niezależnie od tego czy ich lubimy czy nie to ich marki osobiste polaryzują rynek i promują wydarzenia, tak samo jak dobra karta walk. Skończyły się czasy, gdzie by zdobyć klienta wystarczy sobie coś po cichu robić DOBRZE, a potem to sprzedawać. My jako klienci wymagamy dziś więcej, chcemy wiedzieć, kto organizuje gale, oczekujemy kulis i właściciela, który jest do naszej dyspozycji, który udziela się w mediach, którego możemy pochwalić, albo możemy opieprzyć jeżeli jest taka potrzeba.


Eddie Hearn – lider rynku brytyjskiego od lat systematycznie pokazuje kulisy organizacji swoich gal. Dana White dzieli się na youtube kulisami z życia i przez wiele lat prowadził Ultimate Fighter. Maciej Kawulski – człowiek orkiestra w KSW – też w mediach się nie oszczędza i od udziela się na różne sposoby, od normalnych wywiadów po filmy czy formułę typu HEJT PARK. Komunikacja z rynkiem to nie suche posty na Facebooku, ale dialog na różnych płaszczyznach.

KOMUNIKACJA WIZERUNKOWA
Wśród trzech nowych podmiotów omawianych w tym artykule znowu tylko GROMDA pokazuje kulisy i osoby, które za galę odpowiadają. Jest Grabowski, jest Borek, których utożsamiać możemy z galą, którzy to poświęcają sporo czasu na kontakt z rynkiem, budowę organizacji i ciągłe tłumaczenie, po co w ogóle są na rynku.

Co przeciętny kibic wie o ludziach stojących za WOTORE czy KRWAWY SPORT? Że istnieją. Ci pierwsi są niemal anonimowi, ci drudzy wypływają tylko w finalnym momencie kampanii reklamowej gali i w przypadku pierwszej gali były to działania spóźnione o długie tygodnie.

Nie wiem jak Wy, ale ja jako fan sportu z chęcią poznałbym perypetie właściciela świeżej małej organizacji, który jest fajnym facetem i pokazuje swoją pasję i to co robi. Chciałbym wiedzieć jak to jest organizowane, z czym borykają się w trudnych początkach i po pierwsze zobaczyć ludzi, którzy tak kochają walki, że sami je organizują. Takie materiały powinny być tak samo regularne jak posty na facebooku, w wykonaniu chociażby KRWAWEGO SPORTU z okazji zbliżającej się wrześniowej gali. Tak buduje się zaufanie, niezbędne, aby przyciągnąć klienta na dłużej.

Co zatem powinny robić nowe organizacje?

Nie mając dużej kasy, znanych nazwisk, wsparcia dużej telewizji, nowe marki w świecie sportów walki powinny pokazywać to czego na pewno im nie brakuje. Czyli ludzi, którzy po prostu mają pasję.