Jak dostać pracę grafika? Wstęp do nowej książki.

Co jakiś czas dzwoni telefon. Stary znajomy albo powabna niewiasta zgłasza się do mnie, bo próbuje zaczepić się branży reklamowej.

Jako grafik, reklamowiec, człowiek od DTP, akrobata, albo roznosiciel kawy, byle się zahaczyć. Wiadomo, początki nie są łatwe. Z powodu wirusa ruch w interesie jest jeszcze większy, a ziemia paląca się pod stopami motywuje i zmusza do szukania pracy.


No bo w sumie czemu nie grafik? Co ja nie dam rady? Potrzymaj mi tableta!


Praca z domu, kawka, herbatka i hajs z nieba. W przerwach pomiędzy partyjką golfa z Gatesem, a kampanią za miliony monet dla Coca-Coli, wycieczki po świecie, szybkie kobiety, piękne samochody. No żyć nie umierać


Branża kreatywna wciąga jak narkotyk i źle oddziałuje na jelita jednak, że wśród czytelników mam wielu zdolnych fajnych ludzi to piszę książkę na temat tego, jak zdobyć pracę w tej branży. Od zera.

Wstępem do książki niech będzie ten post, a cała książka już niedługo.

1. Nie szukać zleceń na grupach, gdzie się zabijają.

Serio
Jak jesteś początkujący to nikt Cię nie wyłowi, takie są fakty, a marginalne przykłady ludzi spośród tłumów biorących udział w takiej walce o stołek tylko to potwierdzają.

Zawsze uważam, że trzeba zacząć od samego dołu, szukać zleceń w swojej okolicy, bo jak nie jesteś w stanie przekonać do zlecenia tobie grafiki kogoś, kogo znasz to nie przekonasz obcych ludzi.

Wiecie jaka jest prawda?

Konkursy na szukanie pracownika to najczęściej forma reklamy i pokazania jak jesteśmy zajebiści. Dla biorącego udział w takim konkursie to najczęściej dobra wymówka: bo przecież szuka pracy.

Dla pracodawcy sposób na sprawdzenie rynku zgarnięcia wielu pomysłów na content, materiały za darmo. Przecież kogoś zatrudnią, albo nie.

Z grafikami jest tak, że albo zarabiają bardzo mało, albo za dużo. Albo są niedopłacani, albo przepłacani. Jest tak dlatego, że bardzo łatwo grafika zastąpić drugim w większości projektów komercyjnych. Mama kłamała, że jesteście wyjątkowi, ja też byłem oszukiwany

W miesiąc można przeciętnego użytkownika komputera nauczyć podstaw desingu i photoshopa i do 90% prac taka osoba wystarczy.

Co zatem robisz, żeby być lepszy od takiego nowo wyszkolonego?

Musisz umieć się sprzedać.

Idąc na randkę się sprzedajesz, idąc do teściów też na obronie pracy dyplomowej również pokazujesz się z najlepszej strony, zamiast szczerze powiedzieć jak pisanie dyplomówki odbierało ci smak życia.

Szukając pracy też trzeba to robić. Im szybciej to zrozumiesz tym łatwiej znajdziesz pracę. Może powodem tego, że nie chcą zatrudnić Cię na presiżowe stanowisko są zdjęcia na facebooku z ostatniego melanżu? Przeglądając CV przed wysłaniem przejrzyj też swoje profile na społecznośćiówkach. Misiaczki z działu rekrutacji na pewno też to zrobią niezależnie od tego czy dobra z ciebie foka czy dostojny niedźwiedź.

Młodzi graficy, których ja szkoliłem na początku mieli za zadanie znaleźć zlecenia wśród znajomych bliższych czy dalszych.

Krótko mówiąc: trzeba ruszyć się sprzed komputera. Ja wiem, że w czasie epidemii nie było to proste, ale nie oszukujmy się, skoro chcecie pracować w branży kreatywnej to proces szukania też taki musi być.

2. Portfolio na prawdziwych realizacjach, a nie na logotypach Coca-coli z Google.

Lepiej robić projekty dla małych brandów, dla małych firemek niż mieć piękne grafiki na logotypach McDonalda, z którymi nigdy nie mieliśmy nic wspólnego.

W tej pracy każdy może nauczyć się podstaw kompozycji, dobierania kolorów, proporcji, ale najtrudniejsza w pracy grafika jest praca z klientem.

Dlatego trzeba nad tym pracować tak samo jak nad skilem. Ilu właścicieli firm znasz, wśród ciotek, matek, kochanek, wujków, sąsiadów? Na pewno kilkunastu. Pracuj dla realnych klientów.

3. Po trzecie: trzeba liznąć marketing, reklamę.

Dzisiaj trzeba być wielozadaniowcem i orientować się w trendach, zmianach na rynku, metodach reklamy aby robić skuteczne produkty czy to grafiki czy dowolne inne.

Mając szerokie kompetencje dużo łatwiej dostosować formę wizualną do potrzeb klienta zwłaszcza, że on sam najczęściej nie wie co jest odpowiednie.

Fakt że „umiesz fotoshopa” to za mało.
Dobra panie marudo Michale, to od czego zacząć?

Np od prostego kursu marketingowego organizowanego przez Google.

Kończysz kurs, zdobywasz kawał solidnej wiedzy i certyfikat jednej z najbardziej uznanych firm. Wszystko za darmo.
https://learndigital.withgoogle.com/internetowerewolucje/course/digital-marketing

4. No i na koniec walidacja. Jesteś dobry, czy tylko tak ci się wydaje?

Zbieraj swoje prace, najlepsze, najgorsze, wszystkie, oceniaj progres na przestrzeni czasu, liczbę zdobytych klientów i wszystkie inne statystyki by zwyczajnie się nie okłamywać.

Znajdź kogoś lepszego, kto powie ci szczerze o twoim progresie, kto będzie twoim przewodnikiem, nie dlatego, że masz fajne…oczy tylko dlatego, bo pracuje w branży graficznej dłużej niż ty.

W tym zawodzie większość bez suckesu szukających lepszej grafików po prostu się okłamuje.

Nie robi postępów, wegetuje, jednak łudzi się, że już niebawem trafi na żyłę złota, klienta, który zapewni mu dobrą systematyczną kapustę, zdarza się tak, ale to są wyjątkowe przypadki.

To tak nie działa, jeżeli nawet znajdziesz pracę, będzie to gówno robota, w której nikt normalny nie pracowałby za tak śmieszne pieniądze.

Ale ty, tylko dlatego, że w końcu cię ktoś zatrudnił będziesz trzymał się tej fuchy jak Reksio szynki.

Najczęściej o sukcesie w tej i innych artystycznych branżach decyduje praca nad sobą i networking.

Umiejętności w PS(często przeceniane) to dzisiaj o wiele za mało, moi drodzy.

Fakt, że nie możecie znaleźć pracy w tym zawodzie rzadko kiedy świadczy o złej woli pracodawców, najczęściej wina leży po waszej stronie.

Idźcie do przodu, rozwijajcie się i bądźcie ze sobą szczerzy. Wtedy wasze szanse na znalezienie odpowiedniej pracy wzrosną!

Wszystkiego dobrego!