Największa legenda MMA

Czasy takie czasy, że potrzebujemy legend. Wśród nas są osoby, które przeżywają dramaty, a przez obecną sytuację odkładają marzenia na dalszy plan.

Nie tylko te sportowe.

Gdy w Rosji panował wielki głód, inflacja szalała, ludzie umierali na ulicach podobne rozterki miał… Fiodor Jemieljanienko. Niedługo potem podjął decyzje, które odmieniły MMA nie tylko w Rosji, ale i na świecie. Nie byłoby jednak tego, gdyby ten niepozorny gość w pewnym momencie się zawahał.

A zaczęło się niespodziewanie.

Rubiżne, ZSRR, miasto gdzieś pośrodku niczego.


Przychodzi na świat w 1976 roku. Kiedy ma dwa lata z rodziną przenosi się z Ukrainy do Rosji w poszukiwaniu lepszego życia. Jak wielu kolegów, mając około 10 lat zaczyna ćwiczyć sambo i judo pod okiem Iwanowicza Gawriłowa. Jego idolem staje się Iwan Pobuddny, kozacki zapaśnik, który był bohaterem wielu młodych Rosjan. Bycie gwiazda sportu może być dla tych dzieciaków jedynym sposobem na wyrwanie się z biedy

Rosyjskie klimaty

Dlatego Fiodor, podobnie jak wielu dorastających z nim kolegów od małego chciał być mistrzem.
Zanim to się udało przeszedł długą drogę, niezupełnie tak oczywistą jak możemy myśleć.

Jako mały pulchny chłopiec przychodzi któregoś dnia po szkole do jednego setek powojennych bunkrów. W czasach przemian takie miejsca wykorzystywane do treningów młodzieży.

Typowy bunkier postsowiecki

 

Wchodząc do środka i widząc wszechobecnych syf, bród, czując okropny zapach potu jest przerażony i chce uciec z treningu. Na wyjściu zatrzymuje chłopca trener Vladimir Voronow. Uspokaja, rozmawia, pomaga się przełamać. Robi to tamtego dnia i przez kilkanaście kolejnych lat kariery.

Kariery, która podstawy rozwinęła w centrum sportowym Aleksandra Nesky Gym. Z tej samej szkoły pochodził m.in. Denis Lebedev, były mistrz świata WBA I IBF w boksie.

Jednak Fiodor nie był w szkole wielką gwiazdą sportu, nie był nawet uważany za prospekta.

Jak mówią jego trenerzy z tamtych lat, talent u dzieciaka można szybko poznać. Ma się do tego dryg albo nie ma.

Fiodor zdaniem doświadczonym trenerów, nie miał talentu kompletnie.

Trener Fiodora ze szkoły


Wśród dorastających chłopaków nie był ani najsilniejszy ani najszybszy, ani najlepszy technicznie. Przegrywał większość starć w zapasach i sambo. Gdy utalentowane dzieciaki zdobywały tytuły, jeździły na zawody po mistrzostwo Rosji, Fiodor był bardzo przeciętnym zawodnikiem.



Miał jednak coś czego innym chłopakom z jego paczki brakowało.
Mocny charakter i zajebiście psychikę silniejszą cytując pana ze znanej komedii.


Podobnie jak Cristiano Ronaldo zaczynał trening zanim wszyscy przyszli i kończył, gdy wszyscy już byli w domach. Nie zrażał się ciągłymi porażkami, ale zaprocentowało to dopiero po latach, dopiero gdy był pełnoletni.

Trenował systematycznie, rozwijał ciało, jeździł w góry by w trudnych dla organizmu warunkach pracować nad wygodnością. Potrafił przy tym podnosić 200kg. Patrząc na zdjęcia, trudno w to uwierzyć, zwłaszcza dzisiaj kiedy mamy wielu zawodników z 6-cio pakiem. Fiodor wygląda jak typowy Rosjanin, ale w ringu przypomina niedźwiedzia, który niespodziewanie rusza na ofiarę, a ta nie ma gdzie uciec.

 


Gdy dojrzał, ogrom pracy zaczął przynosić rezultaty. Stawał się solidnym zawodnikiem, trafił nawet do reprezentacji kraju, został filarem ekipy olimpijskiej oraz m.in. mistrzem w sambo.
Wtedy… przyszła decyzja o zawieszeniu kariery sportowej.

Rosja lat 90tych po kilku niefortunnych ustawach ścierała się z ogromnym głodem i nikt nie myślał już o sporcie, który przestano dotować. Reformy ekonomiczne doprowadziły do spadku wartości pieniądza. Państwo blokowało ustawami ceny, ale na niewiele to się zdało, półki były puste. Fiodor musiał zarabiać, problem polegał na tym, że stypendium sportowe nie zapewniało mu teraz płacy minimalnej. Miał żonę i musiał zapewnić rodzinie byt. Któregoś dnia, prawdopodobnie na kasecie VHS zobaczył amerykańskie gale MMA.

Telewizyjne show, o którym w Rosji nikt wtedy nie myślał. Fiodor chciał być sportowcem, jednocześnie zacząć zarabiać na tyle, by ze spotu móc się utrzymywać, to co widział na nagraniu dawało mu taką szansę.

W Rosji było to niemożliwe, ale za oceanem jego sen mógł się spełnić. Podjął wtedy decyzję o walkach za granicą w formule znanej jako MMA.

Wyobraźcie sobie minę trenera, gdy Fiodor, najważniejsza wtedy osoba w sztabie olimpijskim Rosji, po piętnastu latach przychodzi do trenera i mówi: Rzucam Judo, chcę spróbować innego sportu.

W Rosji Judo to styl życia, nawet dla prezydenta



W Rosji judo, było coś więcej niż sport i rezygnacja z niego, by uprawiać cyrkowe amerykańskie zapasy dla wielu z otoczenia Rosjanina była pluciem w twarz. Jego trener jednak uszanował tę decyzje i dał Fiodorowi zielone światło, chociaż głosów krytyki było wiele i wiadro pomyj wylało się od całego środowiska.

Opinie nie były jedynym problemem, który musiał Rosjanin musiał pokonać by mieć szanse w nowej formule. Trzeba było nauczyć się boksować, chociaż w życiu tego nie robił.

 

Gdy przyszedł na pierwszy trening to oprócz jego na sali trenowały same dzieci. Widząc wielkiego chłopa wśród młodzieży, który gorzej niż oni zadaje prosty trenerzy mieli niezły ubaw. On jednak podchodził do tego na spokojnie jak zawsze i krok po kroju, robił postępy w swojej technice. I tak w towarzystwie młodzieży przez długie dni trenował boks z całkiem niezłym skutkiem, bo w czasie kariery wytrenowanymi uderzeniami wielu rywali wysłał na deski.

Jak sam mówi, widział wielu z talentem dużo większym, ale brakowało im ochoty do wysiłku i poświęcenia zwłaszcza, gdy przychodził kryzys organizmu. Tacy zawodnicy, gdy dostawali w maskę albo trening był za trudny, odpuszczali.


Większość odpuszcza przy problemach. I w życiu i w sporcie.
Zawody można wygrać przez iskrę, mając po prostu dobry dzień. Karierę można zrobić jednak tylko dzięki dużemu wysiłkowi i nieodpuszczaniu, bo tu jeden łut szczęścia to za mało.

Fiodor szybko nawiązywał fajne relacje z dzieciakami na treningach boksu. Miał te misiowate podejście i chęć pomocy w stosunku do innych. To typ zawodnika, który pomaga. Nigdy nie uważał się za najlepszego, to inni po prostu wiedzieli, że jest najlepszy.

Jest w tym pewna konsekwencja, ponieważ w MMA był niepokonany przez 10lat, co należy zaznaczyć w kategorii wagowej, gdzie każdego jeden cios może znokautować.

Po sukcesach pojawiły się oskarżenia. Były głosy, że Fiodor bywał na dopingu jak wielu rosyjskich sportowców. Gdy w ostatnim roku rosyjska federacja została wykluczona z olimpiady z powodu wielu naruszeń antydopingowych wybrzmiewa to mocnej, jednak należy pamiętać, że w tamtych czasach, jeżeli brali, to wszyscy, a na jego zwycięstwa Fiodora nie wpływała piekielna siła, tylko wszechstronna technika, której żadna tabletka nie gwarantuje.

Kluczowym momentem kariery Jemelianienki była walka z Antonio Rodrigo Nogueria o tytuł mistrzowski na PRIDE 25. Po dwóch wygranych walkach w PRIDE dostał szansę walki o tytuł. I chociaż nie znokautował przeciwnika to wygrał jednogłośna decyzje sędziów.

 



Kariera nabrała tempa i dopiero wtedy w Rosji zdobył należny mu szacunek.

Jego pasja przestała być tematem do śmiechu, a MMA stało się obok boksu kolejną poważną sztuką walki. Zwykle przeciwnicy przeważali nad Fiodorem wzrostem, siłą, muskulaturą. Niektórzy wręcz promieniowali koksem, ale w ringu sama siła to nie wszystko o czym przekonał się nie jeden silniejszy od niego zawodnik.

 

 
 
 

Do historii przeszło też freakowe starcie z Koreańskim zapaśnikiem Choi Hong Manem, który miał ok. 220cm. To jak Fiodor go pokonał wyglądało surrealistycznie, ogromna siła olbrzyma przegrała z technicznym podejściem zawodnika mającego… 40 centymetrów mniej i ważącego 80kg mniej. Coś niesamowitego, ale Fiodor zawsze wyglądał niepozornie. Do momentu zabicia w gong.

To nie photoshop

Wtedy żarty się kończyły, a zaczynała się konsekwencja wygrywania.

Nie wygrywał siłą czy muskulaturą. Robił to charakterem i instynktem. Zdaniem wielu ekspertów na pewnym poziomie trenowania sztuk walki u zawodników powstaje unikalny instynkt. Umysł u takiego zawodnika nie kalkuluje, myśli po prostu płyną, a ciało walczy samo bezwarunkowo.

10 lat wygrywania kosztowało Fiodora wiele, jak wielu zawodników MMA, do większości walki wychodził z kontuzjami.

Gdy nadeszła walka Mirko Filipovićem, Fiodor tak miał połamany kciuk, prawa ręka była na całkowitym znieczuleniu. Od początku tamtej walki mocno obrywał, ale z każdym kolejnym momentem zdobywał przewagę i przełamał Chorwata. Końcówka walki była w sumie ucieczką Cro Copa przed Fiodor, a całą walkę wygrał jednogłośnie werdyktem sędziów.

Chorwacka legenda MMA – Cro Cop

.

Jak sam przyznaje, przed walką nie mógł podnieść szklanki wody.
Za swoje wygrane Fiodor zawsze słono płacił zdrowiem.

W szokującym pojedynku z Radlemanem, rywal ten rzucił Fiodorem o ring, przez co Rosjanin zmagał się z kontuzją pleców do końca kariery. Sama akcja wykonana przez była wielokrotnie analizowana przez wielu fizjoterapeutów mogła zakończyć się dla Fiodora śmiercią albo przerwaniem rdzenia kręgowego. Lata systematycznych treningów i długoletnie wzmacnianie ciała prawdopodobnie wtedy uratowały mu życie – jak mówią lekarze sportowi.

Cichy, spokojny, zawsze gdzieś na uboczu. Nigdy nie obraził swojego rywala, nigdy nie reagował na prowokacje. Zawsze po walce okazywał im szacunek, chwalił, dziękował i pocieszał. Jak starszy brat, który pomaga młodszemu w chwilach załamania.

W dzisiejszych czasach od poziomu sportowego jest ważniejszy poziom trashtalku tacy zawodnicy są rzadkością. To się po prostu zwykle nie opłaca. Rynek ich eliminuje, bo nie ściągają tylu kibiców ilu głośni, ale nie zawsze lepsi zawodnicy.

To również przekłada się na zarobki, dlatego pokora poza ringiem bywa zwykle nieopłacalna z punktu finansów.  Piszę o tym m.in. w swojej książce PRAWDA REKLAMY o budowaniu i reklamowaniu marki, gdzie poruszam tematy związane z reklamą, które powinien znać każdy, nie tylko właściciel wielkiej firmy, ale po ciekawy czytelnik taki jak Ty.

Fiodor mógłby być bardziej popularny, wdając się w pyskówki, ale jak sam mówił to nie w jego stylu. Opowiada o sobie, że ma emocje jak każdy, ale bycie prawdziwym facetem oznaczenia umiejętność nad nimi panowania. Był w tym konsekwentny przez całą swoją karierę.

Jak opowiada swoim podopiecznym, kluczem do sukcesu była umiejętność zachowania spokoju i nie ulegania emocjom jak i w ringu tak i poza  nim.

Ostatnie lata Fiodora w MMA nie należały do najlepszych, ale w czasach chwały nikt nie był w stanie mu zagrozić. Oczywiście wszyscy kibice żałują, że nie mógł zmierzyć się z zawodnikami UFC, ale na tym może polega bycie legenda? Pewne rzeczy i niestoczone legendarne walki powinny zostać w domysłach kibiców, wtedy zostaną w nich na zawsze i tematów do dyskusji co by było gdyby nie zabraknie.

Fakty są jednak jasne.

Dzięki Fiodorowi MMA w Rosji urosło do sportu branego na poważnie. Pojawiły się pieniądze, stypendia, szkoły sztuk walki i prawdziwe gale. Losy wielu dzieciaków się odmieniły, dzięki sukcesowi „Ostatniego cara”. On sam będąc w rządzie starał się zrobić coś więcej dla sportu.

W kręgach kibiców od lat toczy się dyskusja czy uważamy go za najlepszego zawodnika w historii czy nie.  Fakty są jednak takie, że gdyby dwadzieścia lat temu posłuchał wszystkich do około i odpuścił sobie MMA, to ten sport na świecie byłby w innym miejscu.

Fiodor z anonimowym fanem 🙂

Tego wam życzę, pamiętania o marzeniach, zwłaszcza w tych trudnych czasach. Gdy nastanie lepszy dzień starajcie się je realizować.

Ktoś z was może wyda książkę, ktoś inny skoczy ze spadochronem, a niepozorny chłopak z małej mieściny czytający ten tekst kiedyś zostanie mistrzem świata. Świat jeszcze nie raz nas zaskoczy i jedno jest pewne. Warto próbować


Wszystkiego dobrego!

 

================

WSPÓŁPRACA BIZNESOWA
Co mogę dla Ciebie zrobić:
Reklama/Grafika
Pisanie tekstów
Kampanie Reklamowe
Public Relation, budowa wizerunku
Poprawa jakości oferowanych usług

Napisz na maila:
yezowsky[malpa]gmail.com