Dlaczego boks przegrywa walkę o kibica z MMA?

DLACZEGO BOKS PRZEGRYWA WALKĘ O KIBICA Z MMA?.

Ewa jak zapowiadała już trenuje do walki w Stanach! Zaczęła od biegania, bo szybko uciekła z programu Borka, gdy tylko dowiedziała się, że trzeba będzie pogadać szczerze.

Jak mówi dla SE: oszukali ją! Nie tego się spodziewała, słysząc że Mati ją zaprasza do programu z widzami. O co zatem chodzi i co niby Ewa Brodnicka ma wspólnego z polskim boksem?

Zacznimy od tego, że Mati Borek razem z potężnymi mejwenami prowadzi nowy program na YT. Hejt Park. Formuła jest prosta

W czasie programu na żywo może zadzwonić każdy, hejtować, zadać pytanie albo pochwalić. Gościem ostatniego odcinka był Żewłakow. Nie obyło się bez pytań o strzelonych samobójach, piciu na kadrze czy momentach, gdy w najważniejszych meczach Żewłakow  po prostu… dał ciała.


Dzwoniący mieli też dużo do powiedzenia. Wyszło fajnie, wbrew pozorom nie dzięki chamskim telefonom tylko, anegdotkom Żewłakowa, które zaciekawiły mnie mimo, że na co dzień nie śledzę piłki.

Poniżej materiał o którym mowa. Szczerze polecam, Kanał Sportowy to powiew świeżości w podejściu dziennikarskim. Mateusz Borek, by móc uczestniczyć w tym projekcie musiał zrezygnować ze współpracy z Polsatem, co dobrze pokazuje poziom jego zaangażowania.

Michał okazał się człowiekiem z dystansem do świata, ale po pierwsze samego siebie. Wczoraj w miejscu gościa miała pojawić się Ewa Brodnicka, ale nie przyszła i Mati poprowadził program sam. Widzowie nie kryli złości na ucieczkę Ewy z raju, dlatego Borek wyjaśnił jej nieobecność. Zaczął od tego, że był umówiony z jej promotorem, który zapewniał że Ewa się pojawi.

Już było blisko już witał się z gąską, niestety… Ewa obejrzała program z Żewłakowem i nie chciała jak prawdziwy sportowiec zmierzyć się z wyzwaniem jakim są kibice.


Borek jak sam mówi, dał jej się wypromować i zarobić dobre pieniądze na swoich galach, nie krył rozczarowania, jednak jak na profesjonalnego dziennikarza zachował postawę. Dodał, że lubi Ewę jako człowieka.

Przed dwie godziny programu trzymał fason, powstrzymywał się od wycieczek osobistych w jej stronę, mimo wielu zaczepek widowni. Jak pisze, sama Ewa po anulowaniu wywiadu:


Ewa dla Super Expressu: Nie mam problemu z krytyką, przecież każdego dnia na sali treningowej mierzę się z oceną trenera.Nie czytam komentarzy w internecie na swój temat, każdemu życzę dobrze i chcę, by w świat szedł ode mnie pozytywny przekaz Po prostu źle to zostało załatwione, nastąpił błąd w komunikacji, nikt nie powiedział mi jaki to program.

Tyle że to nieprawda Wystarczy odwiedzić instagrama mistrzyni by zobaczyć, że odpisuje na wszystko, codziennie.  Oczywiście na te pozytywne, bo opinie negatywne znikają szybko prawdopodobnie z powodu wirusa, takie czasy. Cała sytuacja może by nie miała znaczenia, tylko że polski boks tak wygląda jak… Ewa.

Do niej samej nie mam zarzutu, że zrezygnowała, jest wolnym człowiekiem, niewiele ma wspólnego z boksem, ale problem dotyczy ogólnie naszej szermierki na pięści. Tego, co boks robi, a raczej co robić powinien, by utrzymać się na fali popularności przy takiej konkurencji jak KSW czy FAME.

Widzieliście ostatnio szczerą rozmowę z aktywnym bokserem?

Poza wylewami Artura nie ma prawie żadnej. Czasem Jackiewicz powie „jak jest”, ale nasi aktywni(słowo klucz) bokserzy raczej tego nie robią. Nawet Przemek Garcarczyk rozmawiając z Kownackim schodzi ze swojego krytycznego tonu i rozmawia z nim na luzie. Jak już kiedyś pisałem od lat środowisko dziennikarzy dość delikatnie opisuje realia poziomu polskiego boksu i nagle teraz po gali w Łomży wielu się obudziło, że coś jest nie tak.

Tymczasem w świecie MMA na trudne pytania odpowiadają wszyscy.

I to cały czas. Od Różala, po Kawulskiego, Lewandowskiego, Lorda, Błachowicza, Janowicza, Tyburę, Akopa, Jóźwiaka i innych. Wszyscy byli gośćmi chociażby takich programów jak Trybuna Ludu, gdzie prowadzący przez godzinę, dwie, trzy, zadaje im pytania wysłane przez widzów, fanów. Hejterów również. Nie komentuje, nie pcha wazeliny w dupę, tylko czyta, co mówią kibice.

Niektóre pytania w TRUBUNIE LUDU są po bandzie, inne są skrajnie głupie, ale wszystkie one reprezentują kibiców, którzy płacąc za gale utrzymują zawodników. Widzieliście w takiej audycji Głowackiego, Szeremetę, Sulęckiego, Diablo? Rzadko kiedy, bo bokserzy do fanów wychodzą dopiero po pomoc jak Balski kiedy chcą rozwiązać kontrakt ze „złym promotorem”.

Gdy trzeba wojować z promotorem to mają czas dla fanów, rozmawiają z nimi wyjawiają kulisy. Czasem też wystąpią u Wojewódzkiego, by odpowiedzieć na ustalone wcześniej w scenariuszu pytania, które tak naprawdę nikogo nie obchodzą.

Interakcja to klucz do biznesu, komunikacja jest najważniejsza a z kibicami trzeba rozmawiać. Udział w takim programie gdzie widzowie mają głos, pokazuje kibicom, że warto kupować PPV na gale z tym człowiekiem, bo jest taki jak my.

Internet dał nam cudowną sposobność do porozmawiania z naszymi idolami, zadawania pytań, skrócił dystans pomiędzy „gwiazdą”, a fanem. Kibice to lubią i tego wymagają. Fani chcą kontaktu ze sportowcami, chcą wiedzieć, że osoba którą śledzą nie jest po prostu produktem w ładnym opakowaniu tylko żywym człowiekiem, który ma zalety, ale ma też wady.

Uciekanie przed hejterami uderza najbardziej w tych, którzy tymi hejterami nie są. Bo czy jeden, dwa, pięć komentarzy na temat biustu, słabych rywalek wpłynęłyby negatywnie na wizerunek Ewy? Skądże.

Takie komentarze są w internecie codziennością i co z tego? Jej udział w takiej audycji wpłynąłby tylko pozytywnie na jej wizerunek pokazując że ma dystans do samej siebie. Tego zabrakło, bo Ewa w niekomfortowej sytuacji zrobiła to, co robi całe środowisko pięściarzy.

Obróciła się na obcasie i wypięła na kibiców.

Piszę to wszystko jako ogromny fan boksu, który od lat nie opuścił, żadnej ważnej walki w wadze ciężkiej i cruiser.

Nasi zawodnicy najczęściej przypominają sobie o kibicach kiedy zaczyna się promocja gali albo wydają książkę pod swoim nazwiskiem, którą tak naprawdę napisał ktoś inny. Tymczasem czołowi zawodnicy MMA w Polsce budują tę więź cały czas.

Dobrego wiernego klienta wychowuje się jak szczeniaczka. Karmi się go, głaska, rozmawia z nim, a nie tylko pokazuje cycki w skąpym stroju na ważeniu przed walką.

To odróżnia zawodników MMA od bokserów w Polsce. Ci pierwsi rozumieją, że muszą komunikować się z fanami, rozmawiać z nimi i odpowiadać na pytania. Bo kiedy sportowiec jest obojętny nikt nie kupi biletu na jego galę. Samym sportem już się boksu w tym kraju nie sprzeda, to wie każdy kto odwiedza mniejsze gale w dowolnym województwie.


Gorąco polecam kanał kanał mymma.pl, nawet jeśli nie interesuje was MMA

Szpilka od lat dodaje kolorytu do naszego podwórka nie dlatego, że plecie głupoty, ale dlatego, że pozostały rynek jest szary i bezbarwny. Jedni to lubią, inni nie, jednak nikomu Artur nie jest obojętny.

Zawodnik sportów walki to już nie mnich, który poza walką musi zamknąć się w klasztorze. Nie musi od razu pajacować, ale powinien dbać o swoją karierę nie tylko wylewając litry poty na treningu. Musi wchodzić w relacje z kibicami czymś więcej niż fotkami w strojach kąpielowych na insta. Jeżeli nie ma tej relacji, nie ma też sprzedanych biletów. KSW to rozumie.

Gdzieś tam daleko popijając dobrą Whisky siedzi Andrzej Wasilewski zastanawiając się, jak to będzie z tym boksem i co musi zrobić aby jesienią rozbujać boks. A prawda jest taka, że część zawodników spadnie z rowerka, ci którzy zostaną będą musieli mocniej przykładać się do budowania relacji z fanami.

Promotorzy czy to Wasilewski czy Babiloński już nie będą robić wszystkiego za zawodników. To pięściarze sami musza wziąć się do roboty. Tam samo w ringu jak i poza nim. W przeciwnym wypadku sam boks stanie się anegdotą i nie będzie już czego w nim hejtować.

Spokojnego weekendu!

 · 

Adrian W samo sedno! Kibicuje wszystkim Polakom i Polkom, nie zależnie od dyscypliny sportu jaka uprawiają. Muszę jednak z przykrością stwierdzić, ze Brodnicka jest wyjątkiem. Pomijając już to jak walczy. Nie sposób ja porostu lubić i jej kibicować. Mam nadzieje, ze w USA szybciutko wybija jej boks z głowy.

Tomek Suchy Zgadzam się w 100%. Fajnie napisany artykuł, z resztą nie pierwszy spod Twojego pióra (znaczy klawiatury). Gratki!Ukryj lub zgłoś

Wojciech J[RODO]i Ciekawy artykuł, zgadzam się w 100%
================

Dawid [RODO]Dobry odcinek się zapowiadał, Ewa mogła dużo zyskać ale chyba bała się tego co inni o niej myślą, w taki sposób zamiast zyskać straciła… Bokserka z niej kiepska celebrytka żadna… Niby chce zrobić szum a ucieka…

Andrzej RODO Najbardziej śmieszy mnie, że Brodnicka dziwi się, że zaprasza się ją do programu „hejterskiego”,a nie sportowego. No cóż emocje i show wokół Brodnickiej zwykle są poza sportowe i dzieją się na wrażeniu. Jak przychodzi co do czego to w ringu jest straszna nuda. Moim zdaniem ta korelacja nie jest przypadkowa.

Miłosz G Brak w jej myśleniu chłodnej kalkulacji, bo to przecież widzowie tego programu są potencjalnymi kupcami biletów na jej walki, a nie oglądający pytanie na śniadanie.1

Mirek  To jest też tak jak mówił kiedyś Mateusz, że robi galę, płaci, a zawodnicy w ogóle nie promują gali, przez co również sponsorów, ani na insta, ani na FB, nigdzie. I później zdziwko że postronny kibic nie kojarzy żadnych obecnych bokserów a kasa słaba

Tomek [Rodo] Zgadzam się w 100%. Fajnie napisany artykuł, z resztą nie pierwszy spod Twojego pióra (znaczy klawiatury). Gratki!Ukryj lub zgłoś

Hubert L Ciekawe spostrzeżenia i pewnie jest w nich sporo racji. Ja natomiast śledzę boks i MMA, bo lubię patrzeć, jak dwóch facetów okładka się pięściami i nie tylko. Cała otoczka to dla mnie sprawa drugorzedna, a o tym czy pojedynek wart jest obejrzenia, dowiaduje się od branżowych ekspertów.Ukryj lub zgłoś