Trudne czasy sportów walki.

Wiecie jak wygląda koniec świata w sztukach walki?

1. Właściciele FEN i KSW rozmawiają ze sobą jak ludzie.
2. Gdy nagle Canelo i GGG nieoczekiwanie dogadują się do trzeciej walki.
3. Gdy gale blokuje bunt zawodników…KSW

Kilka dni temu u Jurasa w programie spotkali się najważniejsi ludzie polskich sztuk walki. Mati Borek, Martin Lewandowski, właściciele FEN, ACA. W dość grobowej atmosferze rozmawiali o skutkach koronawirusa. Tamtego dnia właściciel FEN jeszcze miał nadzieję, że jakoś bez publiczności zepnie galę.



Na dzisiaj wiemy, że impreza została przesunięta,
wtedy były nadzieje, uda się tego uniknąć.


Nie udało się uniknąć wojny niektórych zawodników KSW z … Martinem Lewandowskim, właścicielem KSW Dzisiaj jest mleko rozlane i KSW 53 nie ma to wiemy wszyscy. W samym założeniu karta gali była słaba, a gdy Pudzian mający walkę wieczoru doznał kontuzji, nie potrzeba było wirusa, aby gala zawisła na włosku.

Pomimo tego wg Martina Lewandowskiego chcieli zmienić format i mimo wszystko gali nie odwoływać. Przeszkodziło temu… zachowanie zawodników KSW. Gdy pojawiła się opcja zrobienia gali KSW53 w studiu, bez kasy z widowni, po kosztach zawodnicy KSW nie zgodzili się na mniejsze gaże.

Lewandowski w materiale mocno hamował się żeby nie powiedzieć kilka słów za dużo osobom, które mu się wtedy postawiły. Wiadomo, że niektórzy zawodnicy mają kasę z biletów, a gdy biletów nie ma to i hajs się nie zgadza.
Sprawa musiała być poważna, bo Kawulski w programie Jurasa zamiast tradycyjnie jechać po konkurencji  najwięcej negatywnych rzeczy mówił o swoich zawodnikach i ich podejciu. Jeżeli problemy z wirusem potrwają tyle ile pokazują symulacje, czyli do lipca możemy się spodziewać tego, że kontrakty sportowe wielu zawodników dobiegną końca.

Program jest dostępny na YT polecam jak nie widzieliście: https://www.youtube.com/watch?v=ubGmKw8RTEs

Andrzej Wasilewski przez wielu krytykowany dość dobrze trzymał zawodników na comiesięcznych stypendiach. KSW tez miało dość szeroką kartę.

Na dziś pewne, że to się zmieni.

Organizacje sportowe nie działają charytatywnie i w jakiś sposób będą chciały odrobić straty, a odrabianie zawsze zaczyna się w biznesie od ucinania kosztów, którymi w tym momencie są mniej rozpoznawalni zawodnicy.

To wie każdy biznesmen a Lewandowski czy Wasilewski na biznesie dobrze się znają.

Kiedy z KSW wyleciała Ariana Lipski właściciele organizacji mówili, że to dlatego, bo nie przynosiła odpowiednio zakładanych zysków. Teraz przez zastój w branży takich zawodników będzie więcej, a tych, którzy nie mają wystarczająco głośnego nazwiska KSW prawdopodobnie pożegna. W sportach walki zawsze liczyło się robienie pieniędzy. Było tam jednak miejsce na ciekawe interesujące wydarzenia i ciekawe sportowe gale. Teraz jednak zarabianie będzie na pierwszym miejscu wyraźniej niż kiedykolwiek. Ucierpią małe lokalne gale, które ledwo spinały koniec z końcem.

Cała branża eventowa, której jestem częścią z racji pracy kreatywnej również ma trudny moment i już liczy się wielomilionowe straty. Pieniądze będzie trzeba jednak szybko odrobić, a rewelacje płynące z USA pokazują, że już podjęto pewne decyzje. Przemysł Gancarczyk napisał, że dobrze poinformowanych ludzi w USA

Szeremeta nie zawalczy z Gołowkinem, bo GGG dogadał się z Canelo na trzecią walkę. Jeszcze nie tak dawno tych dwóch wielkich dogadać się nie mogło, ponieważ Canelo nie chciał Walczyć z GGG który nie miał jego zdaniem prawdziwych pasów. Minęło trochę czasu, dobre wypłaty zagrożone, odwołano wszystkie ważne gale na świecie i jak się okazuje 16 marca panowie podpisali porozumienie. Cud nad Wisłą, a raczej nad Missisipi Walka ma być 12 września, na prawie 100 tysięcy ludzi. Dlaczego dopiero wtedy?

Bo zdaniem wielu epidemiologów problemu z koroną skończą się… pomiędzy lipcem, a sierpniem właśnie. Potem mamy wrzesień i już trzeba siano odrabiać. Ogromne straty których jesteśmy świadkami mogą reperować tylko wielkie walki, a czy może być większa niż GGG-Canelo? No chyba tylko w wadze ciężkiej.

Najwięksi nadal będą zarabiać, ale z pewnością nie tyle co w poprzednich latach.

Jednak co mają powiedzieć ci, którzy przez anulowanie dziesiątek gal nie popłacą kredytów, stracą oszczędności, stracą kontrakty z organizacjami?

Miejmy nadzieję, że jakoś odnajdą się w nowych czasach nawet jeżeli(a raczej kiedy) będzie to dla nich oznaczać koniec sportowej kariery. Trzymajcie się i zdrówka!