O psychice w sporcie i życiu

Wiecie jak Fury zaczyna dzień?

Bierze w rękę telefon, dzwoni do Joshuy, mówi „znokautuję Cię” a potem się rozłącza. I tak codziennie. Potem wsiada do metra i odwiedza schroniska, gdzie własną piersią karmi koty.

Jakkolwiek to absurdalnie brzmi i mija się z prawdą fakty są jasne. Psychika to klucz. I w życiu i w sporcie. Nie ma takiego zawodnika, który nie może przegrać, upaść. Kontrola jest najważniejsza. Stan życia każdego jest proporcjonalny do tego jak bardzo potrafimy kontrolować. Innych ludzi, ale po pierwsze siebie.

Jeszcze kilka miesięcy temu koledzy z grupy rozpisywali się na temat fenomenu Joshuy.

Mistrz cepeliady z Alabamy pod względem technicznym wyglądał przy nim jak głupek. Ci sami ludzie do dzisiaj zastanawiają się co się stało w walce z Ruizem. Czy to plamy na słońcu, gęste powietrze czy coś innego wpłynęło jednak na Antka tak, że nie chciał walczyć. Bo coś jednak zadziałało. Głosy z jego obozu przekazywane np. przez Garncarczyka powiadają, że Antony od roku ma problemy osobiste.

Nie wiem na ile to prawda, ale wiem co widziałem w walce z Ruizem. Kogoś, kto nie chce walczyć. Gladiatora, mistrza olimpijskiego, idealny produkt medialny, który w tym jednym momencie był bez serca do walki, jakby wyłączony. Czy sytuacja prywatna do tego się przyczyniła? Na pewno nie była obojętna.

Kto nie miał prawdziwego kryzysu w życiu nie zrozumie jak mistrz olimpijski może jednej nocy po prostu nie chcieć walczyć. Kto miał takie momenty wie, że można stracić siły po strzale w mordę od życia. Bo fizycznie i motorycznie to Gladiator nieporównywalny z Ruizem. Tylko tamtej nocy nie mógł tego wykorzystać.

Problemy emocjonalne w Polsce to temat tabu. Co roku samobójstwa popełnia więcej osób niż ginie w wypadkach drogowych. 90 % z nich to mężczyźni. Dlaczego? Presja społeczna, kobiety, oczekiwania? Nie wiem, ale się domyślam. I tu status materialny nie ma znaczenia. Moi klienci, którzy obracają dużymi sumami prywatnie mają te same problemy co my. Pierwszy luksusowy samochód to spełnienie marzenia, ale kolejne dają endorfiny tylko na moment. Jasna sprawa, że lepiej płakać w Porshe niż w Maluchu, ale z drugiej strony nawet nie wiecie ile hien pojawia się wokół kogoś kto osiągną sukces.

W tym świecie do którego czasem zaglądam wiele osób chce Cię wykoleić, oszukać, naciągnąć. Oskarżenia o molestowania, odszkodowania, hejt to tylko wierzchołek góry lodowej. Wyrwać zdanie z kontekstu, nagrać, oczernić i stalkować dzisiaj może każdy. My tego nie widzimy raz na rok oglądając danego zawodnika w momencie gdy wychodzi do ringu. Reszta pozostaje za szybą.

Koniec kariery Władimira każdy z nas widział, ale jednym okiem.

Walka z Furym miała drugie poza sportowe dno to fakt mało znany.

Jest koniec roku 2014. Władimir po wielu latach huśtawki emocjonalnej się z Hayden w końcu został ojcem. Wieloletnie ich rozstania, powroty, ciągła niepewność była już dla niego nieważna, bo zostali w końcu rodzicami. Jednak to dopiero urodzeniu dziecka życie Władka zamieniło się w koszmar, bo matka jego dziecka wpada w ciężka depresję poporodowa i wyżywa się na Ukraincu na każdej możliwej okazji. W tym właśnie momencie… Kliczko przegrywa walkę z Furym w sumie nie walcząc.

Spójrzcie na jego perspektywę.

Wielki mistrz, milioner, wykształcony, z kontaktami na świecie, a nie potrafi poradzić sobie z własną babą. Was by to nie złamało? Oddałby pewnie połowę swoich pieniędzy za szczęśliwe życie, ale tak świat nie działa.

Jeszcze ten błazen w pelerynie batmana, który pojawiał się na konferencjach. Jak się walka skończyła wiemy, ale wiecie co było dalej u Władzia? Hayden odeszła, a Kliczko został samotnym ojcem…

Na filmach jest zwykle inaczej bo tam widzimy boksera, któremu wali się świat, ale gdy w połowie filmu słyszymy motywacyjną muzykę podnosi się z dna i wygrywa. Walka się kończy, a potem już wszystko mu się w życiu układa.
W normalnym świecie tak to nie działa i co Cię nie zabije wcale nie musi Cię wzmocnić. Może tak Ci dowalić, że więcej nie wstaniesz.

A bokserzy, nawet wyglądający jak gladiatorzy to tylko ludzie.

Pozdro i dobrego tygodnia!